Przepraszam za tak krótki rozdział. Postaram się następne pisać dłuższe :D
Obudziłam się wraz z przyjściem
lekarza.
-Dzień dobry Pani Rozalindo. Jak się
Pani czuje?
-Dobrze.
-Pan Draconis odwiedził Panią, ale
akurat Pani wyszła do łazienki. Prosił, bym przekazał Pani
najszczersze przeprosiny i że przyjdzie dzisiaj o godzinie
czternastej.
-Dziękuję za informacje.
-A teraz zabieram Panią na ostatnie
badania kontrolne- powiedział z uśmiechem na twarzy.
-Rozumiem.
Poszliśmy na badania. Po badaniach
przyszła do mojej sali pielęgniarka z trzema pudełkami. Położyła
je na stoliku i wyszła. Ciekawość zwyciężyła. Podeszłam do
nich i otworzyłam jedno z nich. Znalazłam w nim sukienkę i
bieliznę. Gdy otworzyłam pozostałe pudełka nie mogłam uwierzyć
w to co widzę. Nowe szpilki i torebka, a dodatkowo kosmetyki.
Wróciła pielęgniarka.
-Czas się przygotować do wypisu.
-Mam to założyć?
-A co innego? Bo nic nie widzę.
-Rozumiem. Ale ja się zabiję na tych
szpilkach.
-Dlatego do czternastej został Pani
czas na nauczenie się chodzenia na szpilkach. A to przy mnie nie
będzie problemem.
-Zrozumiałam.
Szybko się przebrałam i ubrałam
buty. Od razu usiadłam bo się zachwiałam. Pielęgniarka pomogła
mi wstać i przejść się po pokoju.
-Świetnie Pani idzie.
-Wcale, że nie.
-Właśnie, że tak.
-Jeśli tak uważasz.
-Dasz sobie radę. To nic trudnego gdy
już się przyzwyczaisz.
-Rozumiem.
Chodziłam po pokoju chyba z godzinę,
gdy wezwano pielęgniarkę.
-Muszę Cię chwilowo opuścić.
-Nie ma sprawy.
Wyszła a ja wciąż chodziłam po sali
i się pakowałam. I cały czas byłam w obcasach. Ktoś wszedł do
sali. Nie wiedziałam, że już wybiła godzina czternasta.
Odwróciłam się w stronę drzwi i zamarłam. Pawlo stał z kwiatami
w ręce. Zaniemówił na mój widok.
-Cześć.
-Hej. Pięknie wyglądasz.
-Dziękuję- spojrzałam na podłogę
by skryć rumieniec.
-Gotowa?
-Chyba tak.
-Sprawdźmy jeszcze.
Podchodził do wszystkich półek i
sprawdzał. Nic nie znalazł.
-Nic nie zostawiłaś. Czyli można
zamknąć torbę i idziemy.
Do sali wszedł lekarz i pielęgniarka.
Podeszłam do nich i podziękowałam za wszystko.
-Do widzenia.
-Obyś była szczęśliwa i nie wróciła
do nas.
-Wiem. Postaram się.
Wyszliśmy z pokoju. Pawlo niósł
wszystkie rzeczy. Ja miałam w rękach tylko kwiaty, które od niego
dostałam. Otworzył bagażnik, schował wszystkie rzeczy i otworzył
mi drzwi bym wsiadła.
Szybko to zrobiłam, a on zamknął
bagażnik i wsiadł do samochodu. Ruszyliśmy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz