Był już wieczór, gdy się obudziłam.
Ale nie poznałam tego otoczenia. Ciemne firany na oknie. Barokowy
styl mebli. W pokoju było ciemno, ale zdążyłam zauważyć ubrania
rozrzucone po całym pokoju. Nawet na poręczy łóżka wisiały
spodnie. Oślepił mnie promień światła. Do pokoju wszedł mój
szef.
-Obudziłaś się wreszcie.
-Co się stało?
-Zemdlałaś.
-Jak to?
-Nie pamiętasz?
-Nie.
-Zemdlałaś, gdy jechaliśmy do
ciebie.
-A jak się tutaj znalazłam?
-Przyniosłem cię tutaj. Jesteś
strasznie lekka.
-Przykro mi. Muszę zacząć więcej
jeść.
-Przygotuję ci kolację. Tam jest
łazienka jeśli chciałabyś skorzystać.
-Dziękuję.
On wyszedł, a ja udałam się do
łazienki. Spojrzałam w lustro. Moje blond włosy wyglądały
okropnie po kilku godzinach leżenia. Twarz blada, na której widać
było jednak kilka piegów, których nie potrafiłam nigdy zakryć.
Usta wysuszone, ale wciąż była na nich szminka. Makijaż się
trochę rozmył, ale to nie był dla mnie problem. Wzięłam
chusteczkę i szybko poprawiłam te niedoskonałości. Oczy miałam
podpuchnięte i zaczerwienione. Ale ich zieleń nie zbladła. Wyszłam
z powrotem do sypialni. Ruszyłam w kierunku jadalni. Cornelius, mój
szef, bardzo kocha przepych. Jednak chodząc po tym domu mam
wrażenie,że jest przesadzony. Dotarłam do jadalni. Było to
olbrzymie pomieszczenie o wysokim suficie. Prawie jak sala balowa.
Cornel zaprosił mnie do stołu. „Ciekawe dlaczego usiadł obok
mnie?”
-Jak się czujesz?
-Dobrze. Dziękuję.-Powiedziałam
speszona.
-To dobrze. Już się martwiłem.
-Nie ma czym.
-Ależ jest. Martwię się o ciebie
bo...
-Bo?- Zapytałam zaciekawiona.
-Bo cię kocham.
-Słucham?
-Kocham cię. Nie mogę przestać o
tobie myśleć i śnić.
-Ale... To nie możliwe.
-Wszystko jest możliwe.
-Zjedzmy. Zanim wystygnie. Zgoda?
-No dobrze.- Powiedział zawiedziony.
Powoli zjedliśmy. Byłam zachwycona
tym jak on potrafi gotować. Ale też nie wiedziałam co mu
odpowiedzieć.
-Odwiozę cię jeśli chcesz.
-Jeśli mogę to poproszę o
odwiezienie. Muszę się nad wszystkim zastanowić w samotności.
Odwiózł mnie pod dom. Wychodząc z
samochodu, dotknął mojego ramienia. Przeszedł mnie dreszcz.
Weszłam do budynku. Odjechał, a ja weszłam na górę do siebie.
Poszłam się wykąpać. Zaczęłam myśleć o tym co się dziś
wydarzyło: „Co tak właściwie się dzisiaj stało? Jak on mógł
mi coś takiego powiedzieć? Przecież jest moim szefem. To nie
możliwe. To się nie dzieje naprawdę. Będę musiała z nim
porozmawiać. A jeśli nie będzie chciał ze mną rozmawiać? A na
dodatek ta sytuacja w jego samochodzie. Dlaczego moje ciało tak
zareagowało? Czyżby coś przeczuwało? To mój szef. Nic więcej
między nami nie będzie. To już postanowione.” Wyszłam z wanny i
od razu położyłam się spać.