Do biura dotarłam w ciągu godziny.
Szef uśmiechnął się do mnie i dał dokumenty.
- Zanieś je proszę na czwarte piętro
do działu kadr. Są im bardzo potrzebne- powiedział z tajemniczym
uśmieszkiem na twarzy. Wzięłam więc dokumenty i ruszyłam, ale
nie dane mi było donieść dokumenty na miejsce. Gdy podeszłam do
windy, nogi się pode mną ugięły. Usłyszałam krzyki wokół
siebie i poczułam jak ktoś dźwiga mnie na ręce.
- Rozalindo. Otwórz oczy. Proszę-
słyszałam w głosie tej osoby zatroskanie. Chciałam to zrobić ale
nie potrafiłam.- Proszę.
Poczułam jego usta na swoich.,,
Dlaczego to się stało?” Powoli otworzyłam oczy. Leżałam na
małej kanapie w olbrzymim, dwupokojowym biurze Corneliusa. Cornel
pochylał się nade mną.
- Jak się czujesz? Wszystko ok?
- Chyba tak.
- Usiądź. Tylko ostrożnie. Nie za
szybko- pomógł mi usiąść i podał szklankę z wodą. Zaczęłam
pić, ale zbyt szybko i zaczęłam się krztusić.
- Spokojnie- powiedział z troską w
głosie.
- Wiem. Przepraszam. Nie wiem co się
stało- powiedziałam załamana.
- Zemdlałaś. Nie udało mi się cię
obudzić więc przeniosłem cię tutaj. Nie udało mi się
skoncentrować na pracy więc kazałem innym zająć się tym co im
zostało przydzielone, a ja siedziałem tutaj przy tobie.
- Rozumiem. Dziękuję...
- Możesz mi mówić po imieniu Rozo.
- Ok. Dziękuję za wszystko
Cornelius'u.
Powoli wypiłam końcówkę wody ze
szklanki i oddałam ją Cornelowi.
- Połóż się jeszcze na chwilkę.
Zadzwonię w jedno miejsce i wracam. Pojedziemy do mnie i zostaniesz
u mnie na kilka dni. Zgoda?
- Tak- powiedziałam uśmiechnięta.
Położyłam się i Cornel wyszedł. Jakiś czas później wrócił.
- Jak się czujesz? Zadzwoniłem po
jakieś zastępstwo na kilka dni.
- Dziękuję szefie za troskę i za
pomoc.
- Nie musisz mi dziękować.
Pocałował mnie. Po krótkiej
bierności odwzajemniłam pocałunek.
- Zabieram cię do domu. Jak coś to w
domu mam laptopa to jutro popracujesz u mnie.
- Rozumiem. Chodźmy już.
Podał mi rękę i powoli wstałam.
Szkoda tylko, że moje nogi nie chciały mnie słuchać. Potknęłam
się i poleciałam do przodu. Cornel mnie złapał i poczekał aż
sama zacznę czuć się na siłach by dalej pójść. Uśmiechnęłam
się i powoli ruszyliśmy. Dobrze, że w biurze jest winda.
Zjechaliśmy na sam dół do garażu. Cornelius pomógł mi wsiąść
do samochodu i po chwili już jechaliśmy. Zdrzemnęłam się w
samochodzie. Wiedziałam to gdyż obudziłam się gdy Cornel zamykał
drzwi z mieszkania. Położył mnie do łóżka i na moment wyszedł.
Wrócił ze szklanką wody.
- Jakbyś nagle potrzebowała.
- Dziękuję.
Pocałowałam go. Nie był obojętny na
moje zaloty. Od razu pogłębił pocałunek.” Czyli czeka nas
upojna, przesączona erotyzmem noc. I jak ja mam tu wyzdrowieć i
odpocząć?” Wyłączyliśmy światło.